Dlaczego Niemcy wybierają droższą firmę, o czym mówi Twój wizerunek
Znam to zdanie na pamięć, bo słyszę je od polskich przedsiębiorców w Niemczech regularnie. Wyceniłem taniej, pracuję dokładniej, a klient wybrał firmę, która zażyczyła sobie o jedną trzecią więcej. Pierwsza reakcja jest zwykle taka, że Niemcy wolą swoich, ale to wyjaśnienie jest wygodne i najczęściej nieprawdziwe. W większości przypadków klient nie wybrał droższej firmy mimo ceny, tylko wybrał firmę, która wyglądała na pewniejszą, a cena była dla niego dowodem, że nie będzie problemów.
W tym artykule rozkładam na czynniki, co dokładnie buduje wrażenie firmy godnej zaufania na rynku niemieckim i dlaczego niska cena bywa argumentem przeciwko Tobie. To rozwinięcie wątku z tekstu o różnicach między marketingiem w Polsce i w Niemczech. Wszystko, co opisuję, da się zmienić bez podnoszenia jakości pracy, bo jakość zwykle już jest.
Spis treści
Cena jako informacja, a nie tylko koszt
Dla niemieckiego klienta cena jest jednym z sygnałów mówiących o tym, czego może się spodziewać, a nie wyłącznie kwotą do zapłaty. Oferta wyraźnie tańsza od pozostałych wywołuje pytanie, co zostało pominięte, czy wykonawca ma ubezpieczenie, czy zapłaci podatki i czy pojawi się drugiego dnia. To nie jest niechęć do taniości, tylko doświadczenie, że niska cena zwykle oznacza ryzyko dodatkowych kosztów później. W usługach, gdzie poprawka jest droższa niż pierwsze wykonanie, klient woli zapłacić więcej za spokój.
Z tego wynika bardzo praktyczny wniosek. Jeśli jesteś tańszy, musisz wyjaśnić dlaczego, bo brak wyjaśnienia klient wypełni własnym domysłem, zwykle najgorszym. Wystarczy zdanie o niższych kosztach stałych, o pracy bez podwykonawców albo o tym, że pracujesz w promieniu trzydziestu kilometrów i nie doliczasz dalekiego dojazdu. Wyjaśniona niska cena przestaje być podejrzana i staje się przewagą.
Co buduje wrażenie solidności
Pierwszym elementem jest komplet informacji, czyli pełne dane firmy, Impressum, adres, numer podatkowy, ubezpieczenie i, jeśli dotyczy, uprawnienia zawodowe. Drugim jest sposób prowadzenia korespondencji, czyli szybka odpowiedź, oferta na piśmie z zakresem prac i terminem oraz potwierdzanie ustaleń. Trzecim są dowody społeczne, czyli opinie i zdjęcia realizacji, najlepiej z tego samego regionu. Czwartym jest wygląd materiałów, czyli strona, oferta i faktura, które wyglądają jak dokumenty firmy, a nie jak wiadomość napisana w pośpiechu.
Żaden z tych elementów nie dotyczy jakości samej pracy, a wszystkie decydują o tym, komu klient ją powierzy. To jest właśnie moment, w którym polskie firmy najczęściej przegrywają, bo są dobre w tym, co robią, a słabe w tym, jak to pokazują. Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie cztery obszary da się uporządkować w kilka tygodni. Nie wymagają nowych umiejętności, tylko poświęcenia im uwagi.
Oferta, czyli miejsce, w którym najczęściej przegrywasz
Niemiecki klient porównuje najczęściej trzy oferty i robi to na piśmie, więc sam wygląd i kompletność dokumentu ważą tyle co kwota. Oferta, która zawiera zakres prac rozbity na pozycje, materiały, przewidywany czas i termin realizacji, wygrywa z ofertą złożoną z jednej kwoty w wiadomości. Warto podać, co nie jest wliczone, bo to buduje wrażenie uczciwości i chroni Cię później przed sporem. Dobrze przygotowany dokument potrafi uzasadnić wyższą cenę bez jednego słowa perswazji.
Drugim elementem jest czas przygotowania oferty, bo klient, który czeka tydzień, zakłada, że tak samo będzie czekał na wykonanie. Standardem, który realnie wygrywa zlecenia, jest oferta w ciągu jednego, dwóch dni roboczych. Jeśli nie zdążysz, wystarczy krótka wiadomość z informacją, kiedy oferta dotrze. Sama ta wiadomość ustawia Cię wyżej niż połowa konkurencji.
Drobiazgi, które kosztują zlecenia
Adres e-mail w darmowej domenie zamiast firmowej, brak nazwiska w podpisie, wiadomość bez powitania i pożegnania, faktura wystawiona ręcznie w arkuszu, zdjęcia realizacji zrobione pod światło. Każdy z tych elementów osobno jest drobiazgiem, ale razem tworzą obraz firmy tymczasowej. Niemiecki klient nie sformułuje tego wprost, po prostu wybierze kogoś innego. To są rzeczy, które kosztują kilkadziesiąt euro rocznie albo nic, a zmieniają odbiór całkowicie.
Podobnie działa punktualność w drobnych sprawach, czyli oddzwonienie o umówionej godzinie i przyjazd na wycenę w wyznaczonym czasie. Klient traktuje to jako zapowiedź tego, jak będzie wyglądać współpraca, i ma rację. Firma, która spóźnia się na wycenę, nie dostaje zlecenia, choćby wyceniła najtaniej. To jest najprostsza dźwignia wizerunkowa, jaką masz.
Kiedy warto po prostu podnieść ceny
Jeśli wygrywasz większość wycen, prawdopodobnie jesteś za tani, bo zdrowa firma usługowa przegrywa część ofert i to jest normalne. Podnoszenie ceny bez zmiany sposobu prezentacji firmy zwykle jednak nie działa, więc kolejność jest odwrotna, czyli najpierw uporządkuj ofertę, opinie i materiały, a potem podnieś stawki. Wtedy wyższa cena ma pokrycie w tym, co klient widzi, i przestaje być argumentem przeciwko Tobie. To jest ta sama praca, która buduje wizerunek, tylko wykorzystana wprost do zarabiania.
Warto też pamiętać, że niska cena przyciąga klientów, którzy wybierają wyłącznie po cenie, a to są najtrudniejsi klienci w całej branży. Podniesienie stawek często zmienia nie tylko marżę, ale i typ klienta, z którym pracujesz. Firmy, które przez to przeszły, mówią zwykle, że pracują mniej i spokojniej. Jak policzyć, na co Cię stać przy takiej zmianie, opisuję w tekście o koszcie pozyskania klienta i budżecie.
Gdzie zwykle zaczynają się schody
Najtrudniejsze jest spojrzenie na własną firmę oczami obcej osoby, bo właściciel wie o niej wszystko i nie widzi braków, które dla klienta są pierwszą rzeczą. Drugą trudnością jest przygotowanie materiałów po niemiecku w tonie, który brzmi rzeczowo, a nie przesadnie. Trzecią jest konsekwencja, bo wizerunek buduje się z wielu drobiazgów powtarzanych za każdym razem. To jest praca, którą robi się raz, a potem tylko podtrzymuje.
Jeśli chcesz wiedzieć, jak Twoja firma wygląda dziś w oczach niemieckiego klienta, zrobimy taki przegląd bezpłatnie. Sprawdzimy stronę, wizytówkę, wzór oferty i sposób odpowiadania na zapytania, a potem powiemy wprost, które elementy obniżają Twoją wiarygodność. Zwykle jest to kilkanaście drobiazgów, z których połowę poprawisz sam w jeden wieczór.
Od czego zacząć już dziś
Weź ostatnią ofertę, którą wysłałeś, i przeczytaj ją tak, jakbyś był klientem porównującym trzy firmy. Sprawdź, czy widać w niej zakres prac, termin, co jest wliczone, a co nie, oraz kto ją wystawił, z imieniem i nazwiskiem. Jeśli czegoś brakuje, uzupełnij wzór raz i używaj go dalej, bo to jest dokument, który wygrywa albo przegrywa zlecenia. Poprawa tego jednego wzoru jest najtańszą zmianą z całej listy.
Potem sprawdź trzy drobiazgi, czyli adres e-mail w domenie firmy, podpis z imieniem i telefonem oraz czas odpowiedzi na ostatnie pięć zapytań. Uporządkowanie tych rzeczy kosztuje kilkadziesiąt euro i jeden wieczór, a zmienia pierwsze wrażenie natychmiast. Dopiero potem warto myśleć o zmianie cennika.
Materiały, które budują to wrażenie, czyli teksty, oferta i strona, robimy w ramach SEO copywritingu, a zrealizowane projekty pokazujemy w portfolio. Zdania naszych klientów o tej współpracy zebraliśmy w referencjach. To zwykle kilkanaście drobiazgów, a nie jedna wielka zmiana.
Najczęściej zadawane pytania
Nie wolą droższych, tylko pewniejszych, a cena jest jednym z sygnałów pewności. Oferta wyraźnie tańsza od pozostałych budzi pytanie o to, co zostało pominięte, i bywa odrzucana. Jeśli jesteś tańszy, wyjaśnij dlaczego, a przewaga cenowa zacznie działać na Twoją korzyść.
Kompletna oferta na piśmie, szybka odpowiedź na zapytanie oraz opinie i zdjęcia własnych realizacji. Te trzy rzeczy działają mocniej niż reklama, bo dotyczą tego, czego klient realnie się boi, czyli niepewności co do przebiegu współpracy. Wszystkie są w zasięgu firmy jednoosobowej.
Pełny kalendarz przy wygrywaniu niemal wszystkich wycen jest typowym sygnałem, że ceny są zbyt niskie. Warto podnosić je stopniowo, najpierw przy nowych klientach, i obserwować, jaka część ofert nadal jest akceptowana. Zdrowa firma przegrywa część wycen i to jest normalne.
Najlepiej w miejscu, w którym klient podejmuje decyzję, czyli na stronie usługi i w ofercie, w formie krótkiej informacji z nazwą dokumentu. Nie trzeba publikować skanów, wystarczy jasna wzmianka, którą można potwierdzić na życzenie. Dla klienta liczy się to, że informacja jest podana.