Pełna restauracja w Niemczech, lokalny marketing dla gastronomii
W gastronomii wszystko rozstrzyga się w promieniu kilku kilometrów i w ciągu kilkunastu minut, bo głodny człowiek nie planuje, tylko sprawdza w telefonie, co jest otwarte w pobliżu. To znaczy, że lokal wygrywa albo przegrywa w wynikach map, w zdjęciach i w opiniach, a nie w folderze reklamowym. Polskie restauracje, bary i cateringi w Niemczech mają w tym miejscu tę samą słabość co inne branże, czyli komunikują się głównie do polskiej społeczności, a niemieckiego sąsiada nie zapraszają. Tymczasem kuchnia jest jedną z niewielu rzeczy, które przekonują ludzi niezależnie od pochodzenia.
W tym tekście pokazuję, co realnie zapełnia lokal w Niemczech i w jakiej kolejności to robić. Ogólną kolejność działań opisuję w tekście o tym, od czego zacząć, gdy nie masz klientów w Niemczech.
Spis treści
Wizytówka Google jest ważniejsza niż strona
W gastronomii wizytówka pełni rolę, jaką w innych branżach pełni strona, bo to w niej klient sprawdza godziny otwarcia, zdjęcia, menu, ceny i opinie, i na tej podstawie decyduje. Kompletny profil, ze zdjęciami wnętrza i dań, aktualnym menu oraz poprawnymi godzinami, w tym świątecznymi, potrafi zapełnić lokal bez wydawania euro na reklamę. Największym grzechem są nieaktualne godziny otwarcia, bo klient, który przyjdzie pod zamknięte drzwi, wystawia negatywną opinię i nie wraca. Jak ustawić profil krok po kroku, opisuję w poradniku o wizytówce Google dla firmy w Niemczech.
Warto uzupełnić także atrybuty, czyli informacje o możliwości rezerwacji, dostawie, opcjach wegetariańskich, dostępie dla wózków czy płatności kartą, bo są one filtrem, według którego ludzie wybierają lokal. Menu w profilu powinno mieć ceny, bo ich brak zniechęca część klientów do wejścia. Zdjęcia rób sam, o dziennym świetle, bo naturalne zdjęcia dań działają lepiej niż grafiki z bazy. Aktualizuj je co kilka tygodni, bo świeżość profilu przekłada się na widoczność.
Opinie decydują o wyborze między dwoma lokalami
Gość, który wybiera między dwoma podobnymi lokalami, patrzy na ocenę i na liczbę opinii, a przy zbliżonej ocenie wybiera ten z większą liczbą. Prośba o opinię musi być więc częścią obsługi, na przykład na rachunku, na stoliku w formie kodu QR albo w krótkiej rozmowie przy pożegnaniu. W gastronomii opinie napływają szybciej niż w innych branżach, bo gość jest na miejscu i ma chwilę czasu. Trzeba tylko dać mu okazję i powód.
Równie ważne jest odpowiadanie na opinie, także te krytyczne, bo w gastronomii emocje bywają silne, a publiczna reakcja właściciela buduje wizerunek lokalu. Spokojna odpowiedź na uwagę o czasie oczekiwania robi lepsze wrażenie niż dziesięć pochwał bez reakcji. Jak formułować takie odpowiedzi, opisuję w tekście o odpowiadaniu na opinie po niemiecku. To jest praca na kilka minut dziennie.
Media społecznościowe działają tu naprawdę
Gastronomia jest jedną z niewielu branż, w których Instagram i Facebook dowożą realnych gości, bo jedzenie jest treścią wizualną, a decyzje bywają impulsowe. Wystarczą regularne zdjęcia dań dnia, informacje o menu tygodniowym i krótkie relacje z kuchni, publikowane kilka razy w tygodniu. Warto oznaczać lokalizację i używać nazw miejscowości oraz dzielnic, bo tak trafia się do ludzi z okolicy. Publikacje po niemiecku otwierają lokal na sąsiadów, a nie tylko na polską społeczność.
Dobrym mechanizmem jest zachęcanie gości do oznaczania lokalu na zdjęciach, bo rekomendacja od znajomego działa mocniej niż jakakolwiek reklama. Płatne promowanie postów ma tu sens przy wąskim promieniu, na przykład pięciu kilometrów, i niewielkim budżecie. Więcej o prowadzeniu tych kanałów piszę w tekście o Facebooku i Instagramie dla firmy usługowej.
Sezon, wydarzenia i to, co zapełnia stoliki poza weekendem
Największą bolączką lokali nie jest sobotni wieczór, tylko wtorkowe popołudnie, i to na nim warto skupić działania. Sprawdzają się lunche w stałej cenie dla okolicznych firm, oferty na wynos, catering na spotkania biurowe i menu sezonowe. Warto też grać wydarzeniami, czyli świętami, meczami, jarmarkami i lokalnymi imprezami, bo wtedy ludzie aktywnie szukają miejsca. Informację o takich ofertach publikuje się z kilkudniowym wyprzedzeniem, w wizytówce i w mediach społecznościowych.
Osobnym, często niedocenianym kanałem są okoliczne firmy, do których można dotrzeć bezpośrednio z ofertą lunchu albo cateringu. To klient powtarzalny, mało wrażliwy na cenę i zapełniający lokal w godzinach, w których stoliki stoją puste. Wystarczy jednostronicowa oferta i obejście najbliższych biur.
Od czego zacząć już dziś
Sprawdź swoją wizytówkę w telefonie tak, jak zrobiłby to gość, czyli godziny otwarcia, zdjęcia, menu i ceny. Popraw to, co nieaktualne, i dodaj dziesięć świeżych zdjęć dań zrobionych przy dziennym świetle. To pół godziny pracy, która w gastronomii przekłada się na wejścia szybciej niż cokolwiek innego. Ustaw też przypomnienie, żeby sprawdzać godziny przed każdym świętem.
Potem wprowadź stały sposób proszenia o opinie, na przykład kod QR na rachunku, i zacznij odpowiadać na wszystkie opinie z ostatniego roku. Trzecim krokiem jest publikowanie po niemiecku kilku zdjęć tygodniowo z oznaczeniem lokalizacji. Te trzy nawyki zapełniają lokal skuteczniej niż jednorazowa kampania.
Widoczność lokalu w mapach i w wynikach lokalnych budujemy w ramach lokalnego SEO. Efekty u innych firm zebraliśmy w case studies. W gastronomii najwięcej zmienia jednak porządek w wizytówce, a ten zrobisz sam w pół godziny.
Najczęściej zadawane pytania
Potrzebuje prostej strony z menu, godzinami, adresem i rezerwacją, ale to wizytówka Google decyduje o większości wejść. Rozbudowana strona ma sens przy cateringu i obsłudze imprez. Najgorszym rozwiązaniem jest strona z nieaktualnym menu.
Tak, brak cen jest jednym z najczęstszych powodów rezygnacji z wejścia do lokalu. Ceny podane wprost budują wrażenie uczciwości i przyciągają gości akceptujących ten poziom. Aktualizacja menu w wizytówce zajmuje kilka minut.
Spokojnie, krótko i bez podważania odczuć gościa, z podziękowaniem za uwagę i zaproszeniem do kontaktu lub ponownej wizyty. Odpowiedź czytają kolejni goście i to na nich robi wrażenie. Emocjonalna reakcja szkodzi bardziej niż sama opinia.
Tak, przy wąskim promieniu wokół lokalu i niewielkim budżecie, bo decyzje są impulsowe i lokalne. Promować warto konkretną ofertę, na przykład lunch albo menu weekendowe, a nie lokal w ogóle. Bez regularnych publikacji sama płatna promocja daje słabszy efekt.