Ile kosztuje pozyskanie klienta w Niemczech i jaki budżet przyjąć
Pytanie o budżet marketingowy pada zwykle w formie prośby o jedną liczbę, a odpowiedź, że to zależy, brzmi jak wykręt. Tymczasem sensowna odpowiedź naprawdę wynika z Twoich własnych liczb i można ją policzyć w kwadrans, mając kartkę i długopis. Bez tego rachunku każda kwota wydana na reklamę jest zakładem, a nie decyzją, i dlatego tak wiele firm ma poczucie, że marketing to studnia bez dna. Po przeczytaniu tego tekstu będziesz umiał policzyć, ile możesz zapłacić za jednego klienta, żeby nadal zarabiać.
Poniżej pokazuję prosty sposób liczenia kosztu pozyskania klienta, rozsądne poziomy budżetu dla małej firmy usługowej w Niemczech oraz to, na co te pieniądze faktycznie idą. Zakładam, że fundament, czyli wizytówka i strona, jest już zrobiony, bo bez niego liczby wychodzą znacznie gorsze. Kolejność działań opisuję w tekście o tym, od czego zacząć, gdy nie masz klientów w Niemczech.
Spis treści
- Dlaczego nikt nie poda Ci jednej uniwersalnej kwoty
- Jak policzyć, ile możesz zapłacić za klienta
- Od kosztu klienta do budżetu miesięcznego
- Na co realnie idą te pieniądze
- Ile to jest w praktyce dla małej firmy usługowej
- Najczęstszy błąd, czyli liczenie kliknięć zamiast klientów
- Gdzie zwykle zaczynają się schody
- Od czego zacząć już dziś
- Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego nikt nie poda Ci jednej uniwersalnej kwoty
Koszt pozyskania klienta zależy od branży, miasta, konkurencji i od tego, ile wart jest u Ciebie jeden klient. Firma budowlana, dla której średnie zlecenie to kilka tysięcy euro, może spokojnie zapłacić dwieście euro za pozyskanie klienta i nadal mieć świetny interes. Salon fryzjerski, w którym pojedyncza wizyta kosztuje czterdzieści euro, przy tej samej kwocie byłby dawno po bankructwie, chyba że klient wraca co sześć tygodni przez kilka lat. To dlatego pytanie o budżet zawsze wraca do pytania o wartość klienta.
Druga zmienna to konkurencja w Twoim mieście i w Twojej usłudze. W miejscu, w którym o to samo zapytanie walczy trzydziestu wykonawców, kliknięcia i zapytania są droższe niż tam, gdzie jest ich trzech. Dlatego ta sama usługa w Monachium i w mieście powiatowym w Nadrenii ma zupełnie inny koszt pozyskania klienta. Wnioski z cudzych kampanii są więc niewiele warte, dopóki nie odniesiesz ich do własnej sytuacji.
Jak policzyć, ile możesz zapłacić za klienta
Zacznij od jednej liczby, czyli od marży, jaka zostaje Ci na typowym zleceniu po odjęciu materiałów, dojazdu i własnej pracy. Nie chodzi o obrót, tylko o to, co realnie zostaje, bo tylko z tego finansujesz marketing. Następnie zastanów się, ile razy przeciętny klient wraca, bo w wielu usługach pierwsze zlecenie jest tylko wejściem do wieloletniej relacji. Suma marży z całej relacji to jest maksimum, wobec którego oceniasz koszt pozyskania.
Przyjmij prostą zasadę, że na pozyskanie klienta możesz wydać od dziesięciu do dwudziestu procent tej wartości i nadal zarabiać, przy czym niższy próg dotyczy usług o niskiej marży. Jeżeli zostaje Ci osiemset euro na typowym zleceniu, koszt pozyskania klienta rzędu stu euro jest zdrowy, a dwustu euro nadal do obrony przy klientach powracających. Jeśli marża wynosi sto euro, budżet rzędu dwudziestu euro na klienta jest górną granicą i większość płatnych kanałów odpada. Ten jeden rachunek natychmiast pokazuje, czy Google Ads ma dla Ciebie sens, czy lepiej postawić na kanały bezpłatne.
Od kosztu klienta do budżetu miesięcznego
Gdy znasz dopuszczalny koszt pozyskania klienta, budżet miesięczny wynika już z prostego mnożenia. Zdecyduj, ilu nowych klientów miesięcznie potrzebujesz ponad to, co przynoszą polecenia i pozostałe źródła zapytań, i pomnóż tę liczbę przez dopuszczalny koszt. Firma, która chce pięciu nowych klientów miesięcznie przy koszcie stu euro, potrzebuje pięciuset euro budżetu, i to jest kwota realnie wydawana na reklamę, bez kosztów obsługi. Ta prosta rachuba działa lepiej niż jakiekolwiek branżowe średnie.
Drugim sposobem, częściej spotykanym w praktyce, jest przyjęcie stałego procentu obrotu. Dla małych firm usługowych w fazie wzrostu rozsądny przedział to od pięciu do dziesięciu procent obrotu, a dla firm ustabilizowanych, które chcą tylko utrzymać pozycję, wystarcza często trzy do pięciu procent. Ważne, żeby ta kwota była stała i wpisana w budżet, a nie wyrywana z kasy w miesiącach paniki. Regularny mniejszy budżet daje lepszy efekt niż nieregularne większe zrywy.
Na co realnie idą te pieniądze
W pierwszym roku znaczna część budżetu idzie na rzeczy jednorazowe, czyli na stronę, zdjęcia realizacji, teksty po niemiecku i uporządkowanie wizytówki. To wydatki, które pracują latami i obniżają koszt pozyskania klienta we wszystkich kanałach naraz, więc warto je zrobić najpierw. Dopiero potem sensowne jest wydawanie na kliknięcia, bo wtedy trafiają one na stronę, która przekonuje. Odwrócenie tej kolejności to najdroższy z typowych błędów.
W kolejnych miesiącach budżet dzieli się zwykle na trzy części, czyli na płatną reklamę, na treści budujące widoczność w wyszukiwarce i na drobne koszty stałe, takie jak hosting, domena czy narzędzia. Reklama daje efekt natychmiastowy i znika po wyłączeniu, treści działają wolniej, ale zostają. Rozsądny podział dla małej firmy to mniej więcej połowa na reklamę i połowa na to, co zostaje. Proporcje przesuwa się w stronę treści, gdy widoczność zaczyna dowozić zapytania.
Ile to jest w praktyce dla małej firmy usługowej
Dla jednoosobowej albo kilkuosobowej firmy usługowej w Niemczech sensowny start to zwykle od trzystu do sześciuset euro miesięcznie na działania płatne, plus jednorazowo od tysiąca do trzech tysięcy euro na fundament, czyli stronę i materiały. Przy niższych kwotach kampanie zbierają zbyt mało danych, żeby cokolwiek dało się z nich wywnioskować, i zamiast testu masz zgadywanie. Kwoty te warto przyjąć na minimum trzy miesiące, bo pierwsze tygodnie to nauka systemu i Twoja własna nauka, które zapytania są wartościowe. Szczegółowo rozkładam to w tekście o koszcie Google Ads w Niemczech.
Jeśli takich pieniędzy nie masz, to nie znaczy, że nic nie da się zrobić. Wizytówka Google, opinie i uporządkowanie strony kosztują wyłącznie czas, a dają najwyższy zwrot ze wszystkich działań dostępnych małej firmie. Rozsądna droga wygląda tak, że przez pierwszy kwartał inwestujesz czas, a dopiero potem dokładasz budżet reklamowy. Tak zbudowana firma płaci za kliknięcia mniej, bo lepiej je wykorzystuje.
Najczęstszy błąd, czyli liczenie kliknięć zamiast klientów
Wiele osób ocenia reklamę po koszcie kliknięcia i cieszy się, gdy jest tani, albo martwi, gdy jest drogi. Tymczasem tanie kliknięcia bardzo często oznaczają zapytania niskiej jakości, a droższe kliknięcia z precyzyjnie dobranych fraz kończą się zleceniami. Liczy się wyłącznie koszt pozyskania klienta i marża, jaką ten klient zostawia, a nie cena wejścia na stronę. Dlatego pierwszą rzeczą do wdrożenia jest zapisywanie, skąd przyszło każde zapytanie i co się z niego stało.
Drugi częsty błąd to wyłączanie kampanii po dwóch tygodniach, dokładnie w momencie, w którym zaczyna się układać. Systemy reklamowe potrzebują danych, a Ty potrzebujesz kilku zleceń, żeby ocenić jakość zapytań, więc krótszy test nie mówi nic. Lepiej uruchomić mniejszy budżet na trzy miesiące niż większy na trzy tygodnie. To jedna z tych decyzji, które najczęściej ratują albo marnują pierwsze pieniądze.
Gdzie zwykle zaczynają się schody
Trudność zaczyna się przy mierzeniu, bo telefon, który zadzwonił, rzadko sam mówi, skąd się wziął. Bez prostego notowania źródła zapytań cała ta arytmetyka pozostaje teorią, a decyzje podejmuje się na wyczucie. Druga trudność to rozdzielenie efektu kanałów, które działają razem, bo klient często widzi wizytówkę, potem stronę, a klika w reklamę. Nie trzeba tego mierzyć idealnie, wystarczy porządek na poziomie pytania klienta, skąd ma numer.
Jeśli chcesz mieć punkt odniesienia, policzymy z Tobą koszt pozyskania klienta dla Twojej branży i miasta oraz oszacujemy, jaki budżet ma sens w Twojej sytuacji. Robimy to bezpłatnie, na Twoich liczbach, a nie na średnich z internetu. Bardzo często wniosek brzmi, że najpierw warto wydać zero euro i uporządkować to, co już masz.
Od czego zacząć już dziś
Policz marżę, jaka zostaje Ci na typowym zleceniu, i pomnóż ją przez liczbę zleceń, które przeciętny klient u Ciebie składa w ciągu dwóch lat. Wynik pomnóż przez dziesięć procent i masz kwotę, którą możesz wydać na pozyskanie jednego klienta, nie tracąc na tym. To jedno działanie ustawia wszystkie kolejne decyzje o pieniądzach. Zapisz tę liczbę i miej ją pod ręką przy każdej rozmowie o reklamie.
Następnie zacznij zapisywać przy każdym nowym zapytaniu, skąd klient ma Twój numer, choćby w zeszycie. Po trzech miesiącach będziesz wiedzieć, które źródła realnie pracują, a które istnieją tylko w Twoim wyobrażeniu. Dopiero mając te dwie rzeczy, ustalanie budżetu przestaje być zgadywaniem.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak taki budżet pracuje w praktyce, w case studies podajemy, co i za ile udało się osiągnąć u konkretnych firm. Największą część tych efektów daje zwykle lokalne SEO, bo działa niezależnie od tego, czy akurat płacisz za reklamę. Pieniądze na kliknięcia dokłada się dopiero na tym fundamencie. Prowadzenie kampanii przejmujemy w ramach kampanii Google Ads.
Najczęściej zadawane pytania
Dla małej firmy usługowej w fazie wzrostu rozsądny przedział to od pięciu do dziesięciu procent obrotu, a przy utrzymywaniu pozycji często trzy do pięciu procent. Ważniejsza od procentu jest regularność, bo kanały marketingowe kumulują efekt, a przerwy go kasują. Kwotę warto wpisać w stałe koszty.
W usługach lokalnych typowy koszt mieści się najczęściej w przedziale od kilkudziesięciu do dwustu euro, zależnie od branży, miasta i konkurencji. Kwota nic nie mówi, dopóki nie odniesiesz jej do marży, jaką klient zostawia. Przy zleceniach o wysokiej wartości dwieście euro bywa świetnym interesem, a przy usługach drobnych oznacza stratę.
Da się, ale kosztem czasu, bo bezpłatne kanały wymagają regularnej pracy własnej. Wizytówka Google, opinie, zdjęcia realizacji i uporządkowana strona nic nie kosztują poza czasem, a dają najwyższy zwrot dla małej firmy. Płatna reklama przyspiesza efekt, ale nie zastąpi fundamentu.
Płatna reklama daje pierwsze zapytania w ciągu kilku dni, a rzetelną ocenę opłacalności po dwóch, trzech miesiącach. Działania budujące widoczność w wyszukiwarce potrzebują od trzech do sześciu miesięcy, ale ich efekt nie znika po wyłączeniu budżetu. Najlepiej prowadzić oba typy działań równolegle.